Zachwycona efektami działania kwasu hialuronowego na twarz postanowiłam użyć go do włosów. Okazało się, że zmieszanie kilku kropel olejku (np. abisyńskiego czy arganowego) z podobną ilością kwasu hialuronowego daje duet idealny na końcówki włosów. Sam olejek daje dobre rezultaty, a w moim odczuciu dodanie kwasu sprawia, że włosy są bardziej miękkie niż po samej aplikacji olejku. Jest jednak pewna drobna niedogodność związana z tym, że część olejów wyraźnie skraca trwałość zabiegu farbowania włosów. Minął miesiąc od mojej ostatniej wizyty u fryzjera i coraz bardziej widać efekty używania olejków - farba już się prawie całkowicie wypłukała z dolnej partii włosów.