Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2015

Umysł czysty i niezmącony niczym tafla jeziora w bezwietrzny dzień

Umysł czysty i niezmącony niczym tafla jeziora w bezwietrzny dzień nic nie czuje. Jak gdyby zaaplikowano mu maksymalną dawkę środka znieczulającego. Dawka jeszcze nie śmiertelna, ale robi swoje jak mało kto. Jak by umysł ocenił swoje samopoczucie w skali od 1 do 5? A... tak na 3. Czyli nijak. Pada śnieg. To nie kłopot dla dozorcy i jego łopaty, ani dla wron i kruków poszukujących pożywienia. Nie martwią się nim ludzie spieszący się do pracy, a ich skrobaczki dalej mają urlop. Zaspy rosną i rosną, ale nie na drogach i chodnikach. Umysł grzecznie siedzi na ławce i przygląda się hałdom. Biały puch pokrył go już niemal całkowicie, gdzieniegdzie pojawiły się lodowe sople. Nie obchodzi go to wcale, ale wszystko wskazuje na to, że wkrótce umysł dołączy do grona śniegowych bałwanów.

Oniemiała

Oparła się plecami o ścianę i powoli zsunęła się, siadając niedbale na podłodze. Był chłodny wiosenny poranek i zimne powietrze napływające przez uchylony balkon zaczęło coraz dotkliwiej kąsać jej stopy. Dłużej już nie wytrzymam... Wstała, zamknęła z hukiem drzwi balkonowe i stanęła przy oknie. Przestraszona gromada ptaków obsiadująca okoliczne parapety poderwała się do lotu. W głowie miała straszliwy mętlik. Nic a nic nie rozumiała tego, co przed chwilą przeczytała. Oczywiście każde zdanie z osobna było jasne, ale tych kilka stwierdzeń razem stanowiło dla niej dziwny bełkot pijanego życiem bezdomnego wędrowcy. Gdzie jakieś związki przyczynowo-skutkowe? Nie była wściekła, nie... Słona rosa nawet nie próbowała pojawić się na jej policzkach. Może jej serce było wypełnione żalem? Też nie... Było jej po prostu przykro. Dlaczego tak postąpiłeś? Może i miałeś kilka powodów... Myślę, że mogłabym te porozrzucane klocki pozbierać w całość i wyobrazić sobie to, co tobą kierowało. Jednak...

Smak lata

Piernikowy rycerzyk stoczył potężną bitwę z marcepanowym smokiem w obronie słodkiego królestwa. W grę wchodziła ręka cukrowej królewny, więc niestraszne mu były zadane przez smoka rany – utrata lukrowanego guziczka i nadkruszona ręka. Dumny zwycięzca podchodzi do ukochanej, by u jej stóp rzucić łeb bestii... Julek! Mama... Na tym skończyła się czarodziejska opowieść. Chłopiec odkleił nosek od szyby i skierował wzrok w stronę Matki. Miała spokojną, delikatnie opaloną twarz. Jej oczy były takie same jak jego – blisko osadzone, błyszczące i brązowe. Ten dzień był ulubionym dniem Julka – nawet obchodzenie Bożego Narodzenia nie sprawiało mu tyle radości co świętowanie własnych urodzin. Znajdowali się przed wystawą, która przypominała Julkowi baśniowe krainy z opowieści czytanych niegdyś przez babcię. Na samym środku stał okazały zamek otoczony fosą, zaś na szczycie zamkowej wieży królewna czekała na wybawcę, który uwolni ją spod władzy okrutnego smoka. W...

Tajemnica wszechświata

Zapytano zwierzęta z ZOO, co wiedzą na temat odwiecznej tajemnicy wszechświata. Małpa ulepiwszy sobie berło i koronę, zaczęła dumnie kroczyć po klatce i wymachiwać berłem. Na zadane pytanie odpowiedzi jednak nie udzieliła. Słoń pogrążył się w zadumie i od czasu do czasu drapie się trąbą po głowie. Pawie jak to pawie - dumne ochy, achy i inne historie, z których nazbyt wiele nie wynika. Leniwiec nawet nie udaje, że mu zależy, i niewzruszony nie przerywa snu. Zając przebiera nerwowo skokami, a żabie to wszystko rybka plum. Pomimo usilnych prób odpowiedzi nie uzyskano.

Nawet najdłuższa podróż zaczyna się od jednego kroku

Czy kiedykolwiek mieliście wrażenie, że Waszym życiem zawładnęła stagnacja? Niby wszystko jest w porządku. Lubicie swój dobrze Wam znany ciepły dołek. W końcu sami go wykopaliście i wygrzaliście. Na początku toczyliście zażarty bój, tłumacząc natrętnemu żukowi gnojarzowi, aby inaczej zaplanował swój tunel. Podjęliście nawet trud zaprzyjaźnienia się z nieco ekscentrycznymi dżdżownicami, aby nie wchodzić sobie nawzajem w drogę. Dzień mijał za dniem. Stopniowo zaczęła w Wasze życie wkraczać powtarzalność. Zaczęliście się coraz bardziej przyzwyczajać do towarzystwa żuka i dżdżownic. Jeśli nastał taki dzień, że już było Wam wszystko jedno, czy żuk toczy swoją kulkę z gówna w bezpiecznej dla Waszego nosa odległości czy też robi to na Waszej głowie, to osiągnęliście to samo stadium, które ja jakiś czas temu osiągnęłam. Trochę to trwało, ale wreszcie postanowiłam strząsnąć żuka ze swojej głowy i wydostać się ze szponów s...