Czy kiedykolwiek mieliście wrażenie, że Waszym życiem zawładnęła stagnacja? Niby wszystko jest w porządku. Lubicie swój dobrze Wam znany ciepły dołek. W końcu sami go wykopaliście i wygrzaliście. Na początku toczyliście zażarty bój, tłumacząc natrętnemu żukowi gnojarzowi, aby inaczej zaplanował swój tunel. Podjęliście nawet trud zaprzyjaźnienia się z nieco ekscentrycznymi dżdżownicami, aby nie wchodzić sobie nawzajem w drogę. Dzień mijał za dniem. Stopniowo zaczęła w Wasze życie wkraczać powtarzalność. Zaczęliście się coraz bardziej przyzwyczajać do towarzystwa żuka i dżdżownic. Jeśli nastał taki dzień, że już było Wam wszystko jedno, czy żuk toczy swoją kulkę z gówna w bezpiecznej dla Waszego nosa odległości czy też robi to na Waszej głowie, to osiągnęliście to samo stadium, które ja jakiś czas temu osiągnęłam.
Trochę to trwało, ale wreszcie postanowiłam strząsnąć żuka ze swojej głowy i wydostać się ze szponów stagnacji. Przy okazji dusza naukowca się odezwała i przeprowadziłam eksperyment, ile rzeczy mogę jednocześnie zmienić w swoim życiu, aby mój mózg nie został ogarnięty przez obłęd w ciapki. Historia, wbrew temu, co widnieje w tytule, nie zaczyna się od kroku, lecz raczej od całkiem sporego skoku. Nie wiem, czy będzie lepiej czy gorzej niż w moim dotychczasowym ciepłym dołku, ale jestem pewna, że będzie inaczej. A to już coś.
Komentarze
Prześlij komentarz