Sieć Biedronka potrafi zaskoczyć. Od niedawna można tam dostać olej kokosowy (polecam nie tylko na włosy!), a czasami można upolować dobre i tanie kosmetyki. Kilka tygodni temu kupiłam zupełnie przez przypadek ampułki do włosów za szałowe 5,99 zł za opakowanie z nieznanej mi dotychczas firmy. Ampułki schowałam do szuflady i zapomniałam na jakiś czas o nich, aż wreszcie nadszedł moment ich debiutu.
Moją kosmetyczną zdobyczą były ampułki do włosów firmy Marion "14-dniowa terapia wzmacniająca". Przyznam szczerze, że nie spodziewałam się zbyt wiele po produkcie kupionym w Biedronce, ale duża naukowca wiecznie czuwa, więc co mi tam - trzeba spróbować.
Stan moich włosów przez ostatnie tygodnie się nie zmienił. Niezmiennie nie lubią zimy, czapek i ogrzewania. Dlatego też buntują się i puszą. Chodzenie w rozpuszczonych włosach po całym dniu kończy się długim rozczesywaniem. Z takimi właśnie naburmuszonymi włosami rozpoczęłam ok. dwutygodniową kurację.
- Sposób aplikacji: zawartość ampułki wmasowuje się w umyte, mokre włosy i pozostawia do wyschnięcia. W trakcie aplikacji omijałam skalp i część włosów najbliżej skóry głowy.
- Wydajność: przy mojej długości włosów jedna ampułka wystarcza na co najmniej 2 aplikacje, a to naprawdę dobry wynik. Jedno opakowanie to 5 ampułek.
- Efekty: włosy lepiej się rozczesują, zwiększa się ich nawilżenie, już po pierwszej aplikacji wyglądają lepiej i - co mnie najbardziej pozytywnie zaskoczyło - stały się gładsze w dotyku. Nie zauważyłam żadnych specjalnych efektów, jeśli chodzi o zmniejszenie wypadania włosów. Jedyny minus tej kuracji jest taki, że w trakcie kuracji moje włosy trochę bardziej się przetłuszczały niż zwykle.
- Ocena ogólna: bardzo dobry produkt, biorąc pod uwagę stosunek jakości do ceny. Nie jestem przekonana, czy "kuracja wzmacniająca" to właściwa dla niego nazwa, jednak z efektów jestem zadowolona. Myślę, że zainteresuję się produktami firmy Marion i na pewno kupię kolejne opakowanie ampułek, jeśli znowu uda mi się je upolować.
Komentarze
Prześlij komentarz