We wcześniejszym poście pisałam o maskach Biovax. Wspomniałam tam o tym, że stosowałam maskę jak szampon do włosów - wcierałam je we włosy i pozostawiałam na chwilę, po czym spłukiwałam. Nie wiem w zasadzie, co mnie zmotywowało do zmiany, aczkolwiek wróciłam do starej, dobrze znanej metody nakładania maski. Na umyte szamponem włosy aplikuję maskę, następnie nakładam worek foliowy i owijam włosy ręcznikiem. Po mniej więcej godzinie ściągam ręcznik oraz worek i spłukuję maskę. Następnie na końce włosów nakładam mieszankę kwasu hialuronowego i oleju lub serum. Zgadnijcie, co się okazało! Maska Biovax Pearl (tę wybrałam jako kolejną do testowania) dała zauważalnie lepsze rezultaty niż wcześniej, gdy traktowałam ją jak szampon. Wreszcie mogłam zacząć chodzić na dwór z rozpuszczonymi włosami. Przez ostatni miesiąc musiałam z tego zrezygnować, bo nawet po dość krótkiej wycieczce moje włosy wyglądały tak, jakbym je tapirowała przez kilka minut, i niestety plątały się przeokropnie. Wnios...