Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2015

Zawartość świątecznej przesyłki

Najwyższy czas ujawnić całą zawartość świątecznej przesyłki. Szczególnie, że mam już pierwsze spostrzeżenia dotyczące części produktów. Otóż w sklepie Naturalissa zakupiłam: kwas hialuronowy, olej arganowy, olej abisyński, olej z pestek malin, skwalen oliwny, spirulinę, keratynę hydrolizowaną, jedwab hydrolizowany.

Świąteczna przesyłka

A to dopiero niespodzianka! :) Dwa dni temu złożyłam zamówienie w sklepie (pisałam o tym tutaj ) i byłam przekonana, że w najlepszym razie przesyłka dotrze do mnie po świętach. Tymczasem zostałam mile zaskoczona, bo paczka dotarła w przeciągu dwóch dni! Brawo Poczta Polska! Wkrótce podzielę się szczegółami zakupów i pierwszymi wrażeniami.

Eksperymentu z kozieradką ciąg dalszy i włosowe plany

Kontynuuję eksperyment i staram się codziennie przed snem aplikować wcierkę z kozieradki. Celowo używam czasownika "starać się", bo zdarzyło mi się 2-3 razy zapomnieć o wcierce. Z drugiej strony czasami w weekendy aplikuję ją dwa razy dziennie. W trakcie aplikacji coraz bardziej wyczuwalne pod palcami są krótkie włoski znajdujące się praktycznie na całej głowie. Z niecierpliwością czekam, aż urosną na tyle, żeby zaczęły zabawnie sterczeć na wszystkie strony i stały się bardziej widoczne ;)

Wcierka z kozieradki - pierwsze spostrzeżenia w trakcie eksperymentu

Minął tydzień od momentu rozpoczęcia eksperymentu. Czas na pierwsze obserwacje! 1) Sporządzanie naparu jest bardzo proste, ale... Pod warunkiem, że kupi się zmieloną kozieradkę. Nasiona kozieradki są tak twarde, że bez dobrego moździerza ani rusz. Na szczęście wystarcza cotygodniowe sporządzanie wcierki. Przechowywanie naparu również nie jest problematyczne - potrzebny jest jedynie szczelny pojemnik z przykrywką lub mały słoik i sprawna lodówka. 2) Trochę byłam uprzedzona do eksperymentowania z kozieradką ze względu na liczne negatywne opinie dotyczące jej zapachu. Rzeczywiście przypomina on trochę curry i rosół, ale przez noc wietrzeje i jak dotąd nikt nie narzekał na zapachy rosołu w mojej obecności. Bardziej moją uwagę przykuł kolor naparu, który przypomina mi... mocz ;) 3) Udało mi się zaobserwować pierwsze efekty działania kozieradki. Włosy są mniej oklapnięte, zdecydowanie zaczęły się unosić od nasady. Poza tym zaczęły się pojawiać krótkie włoski, tzw. baby h...

Kozieradka - rozpoczęcie eksperymentu

Dusza naukowca nie śpi - czuwa! Wybudzona ze snu postanawia rozpocząć eksperyment. Hipoteza: wcierka z kozieradki (ang. fenugreek ) zmniejsza wypadanie włosów (tych na głowie, oczywiście!). O właściwościach kozieradki można znaleźć wiele informacji (chociażby tutaj ), ale naukowiec nie byłby sobą, gdyby nie sprawdził sam. Plan i ramy eksperymentu: a) wcierka sporządzana samodzielnie z ziaren kozieradki (łyżeczka rozdrobnionych ziaren zalanych gorącą wodą - ok. pół szklanki, po ostudzeniu odcedzamy napar i przechowujemy w lodówce), b) wcierka aplikowana codziennie wieczorem na suche włosy, c) do aplikacji zostaną wykorzystane różne narzędzia (przy okazji zostanie wyłonione najlepsze), d) czas trwania - 1 miesiąc. Zatem eksperyment czas zacząć!

Tylko zając to zając

Umysł doszedł do zaskakującego wniosku, że otaczająca go rzeczywistość bawi się z nim w kotka i myszkę. Podpuszcza go regularnie i podsuwa zafałszowane obrazy. Czasem pokazuje uśmiechnięte maski kryjące smutne twarze. Innym razem powiększa wielokrotnie garść ziaren piasku i bombarduje umysł zewsząd tymi tylko pozornie olbrzymimi kulami. Ma nawet czelność niedbale przyklejać żabom długie uszy. Jednak do umysłu powoli dociera, że to tylko gra, a długie uszy nie czynią zającem. No bo przecież robota nie zając, odpoczynek też nie zając. W sumie to nic nie zając. Tylko zając to zając.

Kulfon i Monika

Ona - całkiem smukła. Nieczęsto trafia się taka zgrabna zielona piękność. Na głowie ma cudny szafirowy kapelusz. On - raczej zamknięty w sobie. Kryje w sobie tajemnicę. No bo przecież nikt jeszcze nie wie, co z niego wyrośnie. Razem siedzą na błyszczących taboretach i zapatrzeni w niebo, rozkoszują się ciepłem już nie zimowego, ale jeszcze nie wiosennego słońca.

Umysł czysty i niezmącony niczym tafla jeziora w bezwietrzny dzień

Umysł czysty i niezmącony niczym tafla jeziora w bezwietrzny dzień nic nie czuje. Jak gdyby zaaplikowano mu maksymalną dawkę środka znieczulającego. Dawka jeszcze nie śmiertelna, ale robi swoje jak mało kto. Jak by umysł ocenił swoje samopoczucie w skali od 1 do 5? A... tak na 3. Czyli nijak. Pada śnieg. To nie kłopot dla dozorcy i jego łopaty, ani dla wron i kruków poszukujących pożywienia. Nie martwią się nim ludzie spieszący się do pracy, a ich skrobaczki dalej mają urlop. Zaspy rosną i rosną, ale nie na drogach i chodnikach. Umysł grzecznie siedzi na ławce i przygląda się hałdom. Biały puch pokrył go już niemal całkowicie, gdzieniegdzie pojawiły się lodowe sople. Nie obchodzi go to wcale, ale wszystko wskazuje na to, że wkrótce umysł dołączy do grona śniegowych bałwanów.

Oniemiała

Oparła się plecami o ścianę i powoli zsunęła się, siadając niedbale na podłodze. Był chłodny wiosenny poranek i zimne powietrze napływające przez uchylony balkon zaczęło coraz dotkliwiej kąsać jej stopy. Dłużej już nie wytrzymam... Wstała, zamknęła z hukiem drzwi balkonowe i stanęła przy oknie. Przestraszona gromada ptaków obsiadująca okoliczne parapety poderwała się do lotu. W głowie miała straszliwy mętlik. Nic a nic nie rozumiała tego, co przed chwilą przeczytała. Oczywiście każde zdanie z osobna było jasne, ale tych kilka stwierdzeń razem stanowiło dla niej dziwny bełkot pijanego życiem bezdomnego wędrowcy. Gdzie jakieś związki przyczynowo-skutkowe? Nie była wściekła, nie... Słona rosa nawet nie próbowała pojawić się na jej policzkach. Może jej serce było wypełnione żalem? Też nie... Było jej po prostu przykro. Dlaczego tak postąpiłeś? Może i miałeś kilka powodów... Myślę, że mogłabym te porozrzucane klocki pozbierać w całość i wyobrazić sobie to, co tobą kierowało. Jednak...

Smak lata

Piernikowy rycerzyk stoczył potężną bitwę z marcepanowym smokiem w obronie słodkiego królestwa. W grę wchodziła ręka cukrowej królewny, więc niestraszne mu były zadane przez smoka rany – utrata lukrowanego guziczka i nadkruszona ręka. Dumny zwycięzca podchodzi do ukochanej, by u jej stóp rzucić łeb bestii... Julek! Mama... Na tym skończyła się czarodziejska opowieść. Chłopiec odkleił nosek od szyby i skierował wzrok w stronę Matki. Miała spokojną, delikatnie opaloną twarz. Jej oczy były takie same jak jego – blisko osadzone, błyszczące i brązowe. Ten dzień był ulubionym dniem Julka – nawet obchodzenie Bożego Narodzenia nie sprawiało mu tyle radości co świętowanie własnych urodzin. Znajdowali się przed wystawą, która przypominała Julkowi baśniowe krainy z opowieści czytanych niegdyś przez babcię. Na samym środku stał okazały zamek otoczony fosą, zaś na szczycie zamkowej wieży królewna czekała na wybawcę, który uwolni ją spod władzy okrutnego smoka. W...

Tajemnica wszechświata

Zapytano zwierzęta z ZOO, co wiedzą na temat odwiecznej tajemnicy wszechświata. Małpa ulepiwszy sobie berło i koronę, zaczęła dumnie kroczyć po klatce i wymachiwać berłem. Na zadane pytanie odpowiedzi jednak nie udzieliła. Słoń pogrążył się w zadumie i od czasu do czasu drapie się trąbą po głowie. Pawie jak to pawie - dumne ochy, achy i inne historie, z których nazbyt wiele nie wynika. Leniwiec nawet nie udaje, że mu zależy, i niewzruszony nie przerywa snu. Zając przebiera nerwowo skokami, a żabie to wszystko rybka plum. Pomimo usilnych prób odpowiedzi nie uzyskano.

Nawet najdłuższa podróż zaczyna się od jednego kroku

Czy kiedykolwiek mieliście wrażenie, że Waszym życiem zawładnęła stagnacja? Niby wszystko jest w porządku. Lubicie swój dobrze Wam znany ciepły dołek. W końcu sami go wykopaliście i wygrzaliście. Na początku toczyliście zażarty bój, tłumacząc natrętnemu żukowi gnojarzowi, aby inaczej zaplanował swój tunel. Podjęliście nawet trud zaprzyjaźnienia się z nieco ekscentrycznymi dżdżownicami, aby nie wchodzić sobie nawzajem w drogę. Dzień mijał za dniem. Stopniowo zaczęła w Wasze życie wkraczać powtarzalność. Zaczęliście się coraz bardziej przyzwyczajać do towarzystwa żuka i dżdżownic. Jeśli nastał taki dzień, że już było Wam wszystko jedno, czy żuk toczy swoją kulkę z gówna w bezpiecznej dla Waszego nosa odległości czy też robi to na Waszej głowie, to osiągnęliście to samo stadium, które ja jakiś czas temu osiągnęłam. Trochę to trwało, ale wreszcie postanowiłam strząsnąć żuka ze swojej głowy i wydostać się ze szponów s...