Umysł czysty i niezmącony niczym tafla jeziora w bezwietrzny dzień nic nie czuje. Jak gdyby zaaplikowano mu maksymalną dawkę środka znieczulającego. Dawka jeszcze nie śmiertelna, ale robi swoje jak mało kto. Jak by umysł ocenił swoje samopoczucie w skali od 1 do 5? A... tak na 3. Czyli nijak.
Pada śnieg. To nie kłopot dla dozorcy i jego łopaty, ani dla wron i kruków poszukujących pożywienia. Nie martwią się nim ludzie spieszący się do pracy, a ich skrobaczki dalej mają urlop. Zaspy rosną i rosną, ale nie na drogach i chodnikach.
Umysł grzecznie siedzi na ławce i przygląda się hałdom. Biały puch pokrył go już niemal całkowicie, gdzieniegdzie pojawiły się lodowe sople. Nie obchodzi go to wcale, ale wszystko wskazuje na to, że wkrótce umysł dołączy do grona śniegowych bałwanów.
Komentarze
Prześlij komentarz