Życie kołem się toczy i na moje włosy wróciły odcienie różu i czerwieni. Fantazja fryzjerki nie zawiodła i tak sprytnie pofarbowała mi wybrane pasma, że niektórzy dopiero po dwóch dniach się zorientowali, że coś z tym blondem jest nie tak ;) Wspominałam już w tym poście, że moje włosy bardzo lubią taką koloryzację. No i nic w tym dziwnego - w końcu to odżywka koloryzująca! Pomyślałam, że może ktoś się zainteresuje, więc opiszę krótko czym i w jaki sposób uzyskać taki efekt.
Produktem, jaki został nałożony na moje włosy, jest półtrwale koloryzująca odżywka w kremie Crazy Color (są także odżywki o nazwie Color Psycho). Koszt jednego opakowania odżywki o pojemności 100-150 ml to ok. 25-35 zł. Dostępnych jest kilkadziesiąt kolorów, od bardzo zwracających uwagę do ślicznych, delikatnych pasteli. Według informacji na stronie produktu powinna się zmywać po 3-6 myciach. W praktyce jej trwałość zależy od długości czasu nałożenia na włosy (krótko nałożony kolor jest mniej intensywny i łatwiej się wypłukuje) oraz od samego koloru. Czerwienie, róże, pomarańcze, szarości itp.wypłukują się stopniowo i przez cały czas włosy prezentują się nieźle. Nie testowałam dotychczas odcieni niebieskiego, ale według mojej fryzjerki niebieski to kolor, który schodzi najdłużej i jak dobrze złapie, to potem nie jest łatwo się go pozbyć. Zrobię dla porównania zdjęcia po 2 i 4 tygodniach od farbowania, to będzie można porównać trwałość koloru. Odżywkę najlepiej nakładać w rękawiczkach - trochę głupio by było chodzić kilka dni z niebieskimi czy różowymi rękoma :D Szczególnie, że dobrze jest ją, oprócz nałożenia, wmasowywać we włosy, a w trakcie takiego zabiegu nie jest trudno pofarbować sobie skórę na dłoniach czy przedramionach. Oprócz tego trzeba zdać sobie sprawę z tego, że im bardziej rozjaśnimy włosy przez nałożeniem odżywki koloryzującej, tym bardziej widoczny będzie efekt farbowania. Jeśli ktoś miałby ochotę na odrobinę wiosennego szaleństwa, to zawsze można pofarbować kilka pasm włosów na próbę :)
Komentarze
Prześlij komentarz