Słowem roku zostaje... regularność. To jest właśnie to, czego mi teraz najbardziej brakuje. Oczywiście jestem w stanie w bardzo krótkim czasie podać co najmniej kilka mądrze brzmiących powodów, dlaczego nie robię różnych rzeczy regularnie, chociaż wydaje mi się, że powinnam. No ale bądźmy szczerzy - to raczej nie o to chodzi, żeby sobie swoje niedoskonałości racjonalizować. Sądzę, że albo trzeba je zaakceptować, albo zmienić. Nie chciałabym być źle zrozumiana, jest cała masa rzeczy, które robię bardzo regularnie bądź co najmniej z przyzwoitą regularnością, np. płacę rachunki, oszczędzam, myję się ;) Aczkolwiek dalej istnieje całkiem pokaźny zbiór rzeczy, do których podchodzę jak do jeża. Łapię się na tym, że najpierw myślę, jakby to było super mieć zawsze porządek w kosmetykach, po czym w kilka tygodni zamieniam swoje szafki i szuflady w Narnię albo inną magiczną krainę, gdzie nikt nie wie, co się kryje w zakamarkach. No właśnie - znowu mam ochotę krzyknąć "ratunku!", kiedy rano przyglądam się swoim kosmetycznym zbiorom. To znak, że trzeba się zmierzyć z Narnią. Znowu. I tak właśnie wygląda moja regularność...
Życie kołem się toczy i na moje włosy wróciły odcienie różu i czerwieni. Fantazja fryzjerki nie zawiodła i tak sprytnie pofarbowała mi wybrane pasma, że niektórzy dopiero po dwóch dniach się zorientowali, że coś z tym blondem jest nie tak ;) Wspominałam już w tym poście , że moje włosy bardzo lubią taką koloryzację. No i nic w tym dziwnego - w końcu to odżywka koloryzująca! Pomyślałam, że może ktoś się zainteresuje, więc opiszę krótko czym i w jaki sposób uzyskać taki efekt.
Komentarze
Prześlij komentarz