W opublikowanym przeze mnie przepisie na przepyszne domowe śledzie znalazło się mielone ziele angielskie. Przyznać się bez bicia - kto chociaż raz korzystał z mielonego ziela angielskiego? W całości do gotującej się zupy czy sosu to ja rozumiem, ale mielone? Chyba niezbyt wiele osób korzysta z mielonego, bo w pierwszym lepszym sklepie spożywczym mielonego ziela angielskiego raczej nie dostaniecie. Udało mi się dotrzeć do informacji, że pośród popularnych marek przyprawowych jedna (sic!) ma w swojej ofercie to, czego potrzebujecie do śledzi. Chodzi o markę Prymat, zobaczcie choćby tu. Mielone ziele angielskie oferują także wybrane marki niszowe, które idą w kierunku przypraw bio, przygotowywanych ręcznie itp. Po dłuższych poszukiwaniach znalazłam mielone ziele angielskie w stacjonarnym Tesco (właśnie z Prymatu) i tam polecam szukać. Jeśli jednak nie uda się znaleźć mielonego ziela angielskiego, pozostaje moździerz i trochę cierpliwości. Wówczas polecam rozetrzeć ziele razem z tymiankiem i bazylią. Powodzenia! :)
Życie kołem się toczy i na moje włosy wróciły odcienie różu i czerwieni. Fantazja fryzjerki nie zawiodła i tak sprytnie pofarbowała mi wybrane pasma, że niektórzy dopiero po dwóch dniach się zorientowali, że coś z tym blondem jest nie tak ;) Wspominałam już w tym poście , że moje włosy bardzo lubią taką koloryzację. No i nic w tym dziwnego - w końcu to odżywka koloryzująca! Pomyślałam, że może ktoś się zainteresuje, więc opiszę krótko czym i w jaki sposób uzyskać taki efekt.
Komentarze
Prześlij komentarz